Świat niesplamiony szaleństwem ludzi

1 listopada 2020

 

„Świętość prowadzi na „inny brzeg”, który nigdy nie zostanie splamiony szaleństwem ludzi.” (R. Girard, „Apokalipsa tu i teraz”, Krk 2018, s. 102.)

Świętością Aniołowie Boży opieczętują (por. Ap 7,2) tych, którzy są podobni do Jezusa, którzy są podobni do błogosławionych z Kazania na Górze.

A ono „jest tak bardzo sprzeczne ze wszystkim, co nasz świat uważa za drogie, że świat ukrzyżuje każdego, kto spróbuje pozostać wiernym wartościom tego kazania. Ponieważ Chrystus je głosił, musiał umrzeć.Kalwaria była ceną, jaką zapłacił za Kazanie na Górze.

Niech Ten, który mówi: „Błogosławieni ubodzy w duchu”, pojawi się na świecie, który wierzy w prymat czynnika ekonomicznego; niech stanie na rynku, gdzie pewni ludzie żyją dla wspólnego zysku albo gdzie inni mówią, że ludzie żyją dla zysku osobistego i niech zobaczy, co się stanie. Wkrótce stanie się tak ubogi, że w swym życiu nie będzie miał gdzie złożyć głowy; nadejdzie dzień, kiedy umrze pozbawiony czegokolwiek o wymiernej wartości. W swej ostatniej godzinie będzie tak zubożały, że zedrą z Niego szaty i nawet dadzą Mu grób obcego człowieka na miejsce pochówku, tak jak miał cudzą stajnię jako miejsce swoich narodzin.

Niech przyjdzie na świat, który głosi ewangelię siły, który zaleca nienawiść wobec swoich wrogów i potępia cnoty chrześcijańskie jako „miękkie cnoty”, i niech powie mu: „Błogosławieni cisi”, a pewnego dnia poczuje uderzenia bicza silnego barbarzyńcy na swoich plecach; zostanie uderzony w twarz szyderczą pięścią w trakcie jednego ze swoich procesów; zobaczy, jak ludzie zetną sierpem trawę na górze Kalwarii, a potem użyją młota, by przygwoździć Go do krzyża, by wypróbować cichość Tego, który zniesie najgorsze, co tylko zło ma do zaoferowania, aby wyczerpawszy się mogło się w końcu zamienić w Miłość.

Niech przyjdzie na nasz świat, który ośmiesza ideę grzechu jako rzecz chorobliwą, który uważa zadośćuczynienie minionych win za kompleks winy, i niech głosi temu światu: „Błogosławieni, którzy się smucą” z powodu swoich grzechów, a zasłonią Mu oczy i będą kpić z Niego jako głupca. Wezmą Jego ciało i ubiczują je, aż policzyć będzie można Jego kości; założą Mu na głowę koronę z cierni, aż zacznie płakać nie słonymi łzami, ale szkarłatnymi kroplami krwi, gdy oni będą się śmiać ze słabości Tego, który nie zejdzie z krzyża.

Niech przyjdzie na świat, który kwestionuje Prawdę Absolutną, który mówi, że dobro i zło to jedynie kwestia punktu widzenia, że musimy mieć szeroko otwarty umysł w kwestii cnoty i przywary, i niech powie im: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości”, to znaczy Absolutu, Prawdy, która mówi: „Ja Jestem”, a oni dadzą w swojej otwartości wybór tłumowi: On lub Barabasz; ukrzyżują Go ze złodziejami i spróbują przekonać świat, że Bóg nie różni się od bandy rabusiów, którzy są towarzyszami Jego śmierci.

Niech przyjdzie na świat, który mówi: „Piekło to mój bliźni”, że wszystko to, co mi się sprzeciwia, jest niczym, że liczy się tylko ego, że moja wola jest najwyższym prawem, że dobre jest to, co ja zdecyduję, że muszę zapomnieć o innych i myśleć jedynie o sobie, i niech mu powie: „Błogosławieni miłosierni”. Odkryje, że nie doświadczy miłosierdzia; otworzą pięć strumieni krwi w Jego ciele; wleją ocet i żółć w Jego spragnione usta; a nawet po Jego śmierci będą tak pozbawieni litości, że wbiją włócznię w Jego Święte Serce.

Niech przyjdzie na świat, który usiłuje zinterpretować człowieka, stosując terminologię seksualną; który uważa czystość za chłód, powściągliwość za nienormalność, a związek męża i żony aż do śmierci za nudę; który mówi, że małżeństwo trwa tylko tak długo, jak długo buzują hormony, że można rozłączyć to, co Bóg złączył i odpieczętować to, co Bóg zapieczętował. Niech powie im: „Błogosławieni czystego serca”, a zawiśnie nago na krzyżu, jako widowisko dla ludzi i aniołów, w ostatnim gwałtownym i szalonym utwierdzaniu się, że czystość jest nienormalna, że dziewice to neurotyczki, a cielesność to dobro.

Niech przyjdzie na świat, który wierzy, że człowiek musi sięgnąć po każdą formę krętactwa i obłudy, by zdobyć świat, niosąc gołąbki pokoju o żołądkach pełnych bomb, i niech powie mu: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój” albo „Błogosławienie, którzy wypleniają grzech, by mógł zapanować pokój”, a zostanie otoczony przez ludzi zaangażowanych w najgłupszą ze wszystkich wojen - wojnę przeciwko Synowi Bożemu; którzy dokonują przemocy stalą i drewnem, gwoźdźmi i żółcią, a następnie ustawiają straż nad Jego grobem, aby Ten, który przegrał bitwę, nie mógł zwyciężyć.

Niech przyjdzie na świat, który wierzy, że całe nasze życie powinno być nastawione na schlebianie ludziom i wywieranie na nich wpływu dla użytku i popularności, i niech powie mu: „Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was”, a znajdzie się pozbawiony przyjaciół na świecie, jako wyrzutek na górze, gdy tłum krzyczy, domagając się Jego śmierci, a strzępy ciała zwisają z Niego, jak purpurowe łachmany.” (F. Sheen, „Życie Jezusa Chrystusa, Kraków Wyd. AA 2018, s.172-174.)

Pierwszego świętością opieczętował Jezus tego, który prosił: „Jezu wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa” (Łk 23,42).

I my pełni grzechów i słabości wpatrujmy się w Tego, który jest źródłem świętości. Naśladujmy błogosławieństwa i szczerze módlmy się mówiąc: Jezu wspomnij i na mnie. A Wy, Wszyscy Święci w niebie módlcie się za nami, byśmy tworzyli świat niesplamiony szaleństwem ludzi.

 

 

Polaków nie zdobywa się groźbą, ale sercem.

kard. Stefan Wyszyński

Bazylika katedralna

Poznaj obecne i historyczne fakty

Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej

Blisko 500 lat tradycji

Historia obrazu

Patronka Miasta

Kult Matki Bożej

Prośby i podziękowania


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
171 0.093894958496094