Sakramenty – przedziwne światło

10 maja 2020

 

  1. „a jak ten bruk uliczny kryształem błyszczy / jakim dudnieniem wtóruje wodogrzmotom kół” - pisał 70 lat temu Czechowicz (J. Czechowicz, "kwiecień tych co bez troski"). Obecnie tylko okoliczności zmieniły się. Może trzeba by powiedzieć: a jak ten zdalnie żyjący bruk wrzeszczy / jakie światło proch w powietrzu unosi... Jak by nie pisać poezji, sprawa jest taka sama od wieków.

 

Ostatnia Wieczerza: Judasza kusiły sława i zapłata. A Jezus mył mu nogi i mówił: Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Ja wiem, których wybrałem. (J 13,12.18). Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał (J 13,16). Nie będzie nosić korony ze srebrników ten, którego Pan nosi koronę z cierni. Judasz poszedł jednak za światłem, które jest tylko prochem.

Ewangelia ukazuje także dylematy tych, którzy siedzieli wtedy obok niego: Tomasza i Filipa.

 2. Św. Tomasz - pochwała prawdziwego życia

Patrząc na cmentarz, słuchając o przypadkach śmierci klinicznej, oswajając z konieczności myśli o własnej śmiertelności nie ominie się pytania: „Jaka jest właściwie droga tam?” I z chęcią nasłuchujemy, co powiedzą ci, którzy powrócili jakby zza grobu. Na Ostatniej Wieczerzy Tomasz zadał podobne pytanie: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? (J 14,5). Usłyszał: Ja jestem drogą i prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze Mnie (J 14,6).

A więc nie ma drogi do nieba na skróty? Nie da się pominąć Syna, aby zobaczyć Ojca. Nie da się pominąć Kościoła, aby przez Syna wejść do domu Ojca. Nie da się żyć w wolnym związku, aby odkryć pełnię miłości. Nie da się ominąć poczucia osamotnienia, krwawego potu i trudności, by docenić właściwy smak życia. Nie da się ochronić normalności bez prawdziwego otwierania uszu na to, co myślą nasi najbliżsi. Nie ocaleją narody bez kochających się rodzin.

Tomaszu, kto przyjął połamany chleb już wchodzi tam, dokąd Mistrz poszedł.

Tomaszu, kto zobaczył Jezusa zalanego krwawym potem, będzie wiedział, że trzeba walczyć, bo Bóg dał w duszy skarb, który jest bliżej niż się wydaje. Dał nam komunię, bez której jesteśmy tylko przemijaniem. Z nią zaś przemijanie staje się strumykiem światłości wiecznej. Wybór jest prosty. Porzucając tęsknotę za Jego obecnością w Eucharystii zostajemy tylko materią.

Msza: łamanie chleba i ofiara życia Jezusa dla nas. Oto kamień węgielny chrześcijaństwa, wybrany, drogocenny, a kto wierzy w niego na pewno nie zostanie zawiedziony. (1P 2,6)

 3. Św. Filip - przestroga przed samotnością

Ten Apostoł mówił w czas Paschalnego posiłku: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. Usłyszał: Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. (J 14,8.9b) Mimo wszystko, tak trudno, nam – wierzącym uwierzyć...

Tak samo, jak on, dziwimy się, że Duch Święty naprawdę mieszka w człowieku wierzącym od chwili chrztu. Tyle znamy obrazów Chrystusa i Jego Ojca; a jednak ciężko przyjąć, że w tym, kto się dobrze wyspowiadał widać prawdziwą świętość. Tylu z nas nie zdążyło do wielkanocnej spowiedzi. I co? Niebo nie runęło im na głowę. Pytanie jednak, czy po otwarciu wyjdą z domów stada nienawidzących się na śmierć i życie, czy mądrzejsi i dojrzalsi o doświadczenie życia razem. Samemu świętości się nie zdobędzie. Ona nie jest zasługą lecz darem. W tym pozamykaniu jaśniej widać, że potrzebujemy pośrednika. Zniewolony grzechem będzie się bronił przed tym obrazem. Słowem, kpiną albo przemocą. Kapłani żydowscy zasłonili się przed prawdziwym obrazem Boga w Jezusie z Nazaretu żołnierzami. Żołnierze sznurami. Związali ręce samemu Jahwe udając, że bronią Jego świętości.

Śmieje się starsza siostra z dobrego serca i – jak to sama mówi – głupiej naiwności młodszego brata, który pomaga choremu dziadkowi [bo dla niej dziadek rentę ma za małą]. Próbuje zawiązać ręce Bogu, który wysłuchał tęsknoty serca schorowanego starszego człowieka i poruszył wrażliwość duszy młodszego. Zbliżając się do Tego, który jest żywym kamieniem, odrzuconym wprawdzie przez ludzi, ale u Boga wybranym i drogocennym, wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa. (1P 2,4-5)

 

 

4. Była pochwała i przestroga. Na koniec Ewangelia głosi obietnicę: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. (J 14,12). Jedenastu uczestników Ostatniej Wieczerzy zrozumiało, że przez wiarę (J 14,1), dbałość o słowo Boże (Dz 6,2) i czynienie Ostatniej Wieczerzy na pamiątkę Jezusa (1Kor 11,24-25) otwierają swe oczy na Ojca, Syna i Ducha. Otwierają oczy na świat, i nas samych w świecie.

Kolejna msza św., kolejny raz modlimy się sakramentem Eucharystii. Pan odszedł do Ojca, ale daje nam Słowo, Ciało i Krew. Po raz kolejny droga, prawda i życie chce wniknąć w nasz umysł i duszę. Jakie życie odradza się w nas przez tę obecność? Jakie damy życie tym, do których wrócimy z kościoła? Jaka z tego wyniknie samotność czy przyjaźń?

 

Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego odnów w nas życie i życzliwość, abyśmy ogłaszali dzieła potęgi Tego, który wezwał z ciemności do przedziwnego światła. (1P 2,9)

 

Radoi Kielce: http://www.radio.kielce.pl/pl/post-105897

 

Człowieka trzeba mierzyć miarą serca.

Jan Paweł II

Bazylika katedralna

Poznaj obecne i historyczne fakty

Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej

Blisko 500 lat tradycji

Historia obrazu

Patronka Miasta

Kult Matki Bożej

Prośby i podziękowania


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
167 0.088813781738281