Gorzkie Żale (4) - Dobry Łotr

27 marca 2022

Z Ewangelii według św. Łukasza (Łk 23, 39 – 46)

 A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: «Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym». Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: «Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie». 
 Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: «To jest Król Żydowski». 
 Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».

Rudolf  Hoess. 4 maja 1940 roku otrzymał nominacje na komendanta nowo powstającego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Himmler powierzył Mu zadanie budowy tego obozu, stworzenia tego obozu. Funkcje komendanta pełnił do 01 grudnia 1943 roku. W tym czasie obóz rozrósł się do największego kompleksu obozów w nazistowskich  Niemczech. Hoess był osobiście odpowiedzialny za  zbrodnie ludobójstwa i za metody jej przeprowadzania, za komory gazowe z cyklonem B, za krematoria i za cały terror tego obozu. Rozmiary tej zagłady są oceniane na milion sto tysięcy do półtora miliona istnień ludzkich. 

10 kwietnia 1947 roku jezuita były prowincjał O. Władysław Lohn odbył z Hoessem wielogodzinną rozmowę po której Hoess złożył katolickie wyznanie wiary i wyspowiadał się powracając w ten sposób na łono Kościoła. Następnego dnia Jezuita przyniósł z Kościoła parafialnego wiatyk i udzielił Hoessowi Komunii Świętej. Był przy tym obecny Kościelny Karol Leń. Opowiadał później że Hoess przyjmując Komunię ukląkł na środku celi i płakał. Tego samego dnia napisał listy pożegnalne.

Jacques Fesch wychowany w katolicyzmie porzucił wiarę w wieku 17 lat. Ojciec Fescha był zamożnym bankierem belgijskiego pochodzenia, artystą i ateistą. Dystansował się od Syna, był niewierny żonie i ostatecznie się z Nią rozwiódł. W wieku 21 lat Jacques wziął ślub kościelny ze swoją ciężarną dziewczyną Pierrette Dostał posadę w banku od swego Ojca, ale prowadził hulaszcze i rozwiązłe życie. Zostawił swoją żonę i córkę. Był też Ojcem dziecka  z inna kobietą. Był rozczarowany swoim życiem. Marzył o ucieczce i wyprawie wokół Pacyfiku. Jego rodzice odmówili Mu jednak sfinansowania łodzi na ten projekt. 24 lutego 1954 roku zamordował policjanta Jeana Verne (werń). Za ten czyn w 1957 roku sąd skazał Go na karę śmierci. Zginął na gilotynie. W ostatnim roku życia pisał dziennik duchowy świadczący o Jego przeżyciach, nieraz wprost mistycznych. Ukazał się drukiem pod tytułem: „Za pięć godzin zobaczę Jezusa”. Tymi słowami Fesch dał w dniu egzekucji świadectwo swojej wiary. Został zgilotynowany w paryskim więzieniu 01. 10. 1957 roku.  Odważną decyzję wszczęcia sprawy  beatyfikacyjnej, postaci tak kontrowersyjnej jak człowiek skazany w obliczu prawa  za morderstwo podjął 30 lat po jego śmierci ówczesny arcybiskup Paryża Joan Marie Luistiger. Formalnie etap diecezjalny tego procesu rozpoczęto w 1993 roku a w 2011 roku został on ukończony. O tym czy Jacques Fesch trafi na ołtarze zadecyduje watykańska Kongregacja do Spraw Kanonizacyjnych. 

Trzech Łotrów. Pierwszy kanonizowany na krzyżu. Jeden czeka na beatyfikację. Kolejny jej pewnie nie doczeka, ale jeśli szczerze przeżył swoją spowiedź będzie, albo jest zbawiony. Mimo milionów istnień ludzkich, które ma na sumieniu. Myślę w tym momencie o tych przypadkowych ludziach, którzy zginęli w Auschwitz a nie będą zbawieni. Bo przecież nie idzie się do nieba tylko za to że się zginęło w obozie koncentracyjnym. Zapewne zginęło tam też wielu podłych ludzi. I wyobrażam sobie zdziwienie świętych z Auschwitz którzy w chwale nieba ujrzą komendanta obozu w którym zginęli. Być może. Zastanawiam się czy w niebie spotkają się Jean Verne (werń) zamordowany policjant i Jacques Fesch jego morderca. A jeszcze bardziej zastanawiam się ilu z nas gorszy się łaskawością Boga? Hoess zbawiony? Fesch święty?  Do Łotra już przywykliśmy więc nie robi na nas wrażenia. A może do tej listy dołączy jeszcze wielu, wielu ludzi, w tym tych których znamy chociażby z naszego miasta: bezimienny pijak który zamarzł zimą. Skąd wiesz o czym myślał przed śmiercią, może wtedy się modlił, może wtedy spotkał swojego Boga; rozwódka, kobieta która ma na sumieniu kilka aborcji, złodziej, lichwiarz, oszust, wredna teściowa itd., itd.itd.

Na początku tej strasznej wojny za wschodnią granicą pytano nas księży: czy Putin będzie zbawiony? Tego nie wiem. Tego nie wie żaden człowiek. Jedno wiem że zaproszenie do przyjęcia zbawienia i do nawrócenia zostało skierowane  do każdego Rosjanina, Ukraińca i Polaka. Reszta w naszych rękach. Co do tej kwestii nie zostawił wątpliwości papież Franciszek zawierzając w miniony piątek, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego naród rosyjski i ukraiński Niepokalanemu Sercu Maryi.

Kiedyś powtórzono mi słowa znajomego narkomana, dzisiaj jest wrakiem człowieka: kto raz w życiu doświadczył Boga nie może o tym nigdy zapomnieć. Może spotkanie z Bogiem, może doświadczenie Bożej miłości i obecności, dobroci, miłosierdzia które kiedyś przeżył były właśnie tylko po to, by odchodząc żałował i był zbawiony. My zwykle zajmujemy się osądzaniem ludzi, liczeniem grzechów, rozpamiętywaniem krzywd. A ile krzywdy sami przez to sobie wyrządzamy? Sądzimy, jesteśmy nagminnie sądzeni przez innych i boimy się osądów. Ten lęk przerzucamy w końcu i na Boga, bo skoro nas tak traktują ludzie i my ich tak traktujemy, to pewnie i Bóg nas nieustannie sądzi. Boże na pewno potraktujesz mnie tak jak inni ludzie, na pewno chcesz mnie potępić, potępić tak jak ja sam siebie osądzam i potępiam. My raczej zajmujemy się osądzaniem ludzi, a Bóg całe życie zajmuje się ich zbawianiem. Ugania się za nimi swoimi łaskami, swoim miłosierdziem, słowami księży, współczuciem nielicznych i nieraz dopina swego dopiero w godzinę śmierci. To jak zwycięski gol strzelony w ostatniej minucie meczu.  Łotr, Fesch, Hoess to są wielkie zwycięstwa Boga, wielkie zwycięstwa Jego miłosierdzia, to zwycięskie gole w ostatnich minutach meczu. Zwycięstwa tym większe im większa jest skala zbrodni. Zwycięstwa tym większe że najtrudniej to jest zdobyć ludzkie serce, to jest dotrzeć do czyjegoś sumienia. Ile razy zadajesz sobie pytanie: czy Bóg mi wybaczy, czy jeszcze tym razem odpuści mi grzechy, czy jest sens w ogóle się spowiadać, czy nawracać gdy od lat się nic nie zmienia ? Czy moja modlitwa jest dobra, czy mnie Bóg w ogóle słucha skoro taki jestem - nieporadny?  Albo może wprost – zmarnowałem życie sobie i innym, czy jest dla mnie jeszcze jakaś nadzieja wbrew temu co inni o mnie mówią, co sam o sobie myślę? Jest, właśnie ta ewangelia o Łotrze, Rudolfie Hoessie, o Jacquesu Feschu. To jest ta Ewangelia. Nie musisz się potępiać, możesz się nawracać, możesz się spowiadać, możesz żałować w nieskończoność, byle szczerze. Boga stać na Twoje grzechy bo jest bogaty w miłosierdzie, bogatszy niż my. Bóg kocha Cię miłością upartą, niezmienną. Czy sądzisz że zapłacił  taką cenę jak krzyż, cierpienie żeby teraz kimkolwiek wzgardzić, żeby Tobą wzgardzić? Przeciwnie Bóg wykorzysta każdą szansę jaką Mu dasz. Nie wzgardzi żadną, nie wzgardzi żadną szansą jaką Mu dasz nawet ta najgorszą, nawet tą najgłupszą, najbardziej niedojrzałą, byle szczerą. Na końcu chcę się  podzielić pewną myślą, która daje mi bardzo dużo nadziei. W niejednym rachunku sumienia można znaleźć takie sugestie by przepraszać Boga za wszystkie zmarnowane łaski, a ja mówię: Boże dziękuję Ci za te wszystkie łaski, które Ty mi dałeś, a ja zmarnowałem. Twoja miłość jest niezwykle hojna skoro dajesz mi je wiedząc że je zmarnuje, że pozostaną bezowocne. Wiem że Twoja hojność nigdy się nie zmieni i zawsze będę mógł na nią liczyć. Nawet wtedy gdy nie będę jej godny. Nie sądzę żeby Bogu zależało na potępieniu mnie  i  Ciebie dlatego miej w sercu spokój.  

Obraz: Tycjan - Chrystus i dobry Łotr

Źródło: Commons.Wikimedia

W Ciężkiej dla wszystkich podróży życia nie godzi się własnych ciężarów na cudze barki zwalać.

Adam Mickiewicz

Bazylika katedralna

Poznaj obecne i historyczne fakty

Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej

Blisko 500 lat tradycji

Historia obrazu

Patronka Miasta

Kult Matki Bożej

Prośby i podziękowania


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
167 0.10108184814453